NUMER 2

JESIEŃ 2001


Jak co roku odbyła się uroczysta, ostatnia wakacyjna kąpiel w rzece. Józef nie przypomina sobie, żeby kiedykolwiek w rzece było tak dużo wody, co tego lata. A było jej tyle, że od brzegu odpłynął „mostek” – kłoda, z której się skacze do wody. Tato powiedział, że zdarza się to tylko po częstych i obfitych opadach deszczu.

Ostatnia wakacyjna kąpiel nie trwała długo, ponieważ woda w rzece była już bardzo zimna. Brat uważa, że skoro znowu trzeba iść do szkoły i odrabiać lekcje, to nawet lepiej, że woda w rzece jest zimna. A swoją drogą – ciekawe, jak ze szkolnymi obowiązkami radzą sobie koledzy z ciepłych krajów, gdzie lato trwa cały rok?!

Józef zastanawia się, gdzie mogą być teraz bociany. W tym roku do swoich gniazd powróciły na początku kwietnia, czyli trochę później niż na przykład rok temu. Już w maju wystawały z nich po dwie, dodatkowe, bocianie głowy. Sąsiad wyjaśnił Józefowi, że to głowy  kilkutygodniowych boćków, które nie potrafią jeszcze stać, gdyż nie mają w pełni sprawnych nóg. Dlatego klęczą w gnieździe. Józef zauważył, że nogi młodych boćków nie były w pełni sprawne nawet wtedy, gdy ptaki chodziły już samodzielnie po łące. Ocenił to po kolorze nóg, które wciąż były białe, a nie czerwone – jak u dorosłych bocianów.

Brat opowiadał, że gdy szedł kiedyś polną drogą, w zielonej czapce na głowie, wylądował na niej bocian. Pewnie myślał, że drogą maszeruje żaba – tłumaczył Brat. Tato i Mama chyba mu uwierzyli, ale Józef ma poważne wątpliwości. ,,We wszystkich bajkach i wyliczankach jest mowa o tym, że bociany jedzą żaby. Dlaczego nigdzie nie wspomina się o myszach?’’ – zastanawia się Józef. - Przecież bardzo często widział bociana, który zjadał mysz.’’ Najczęściej widywał bociany, które łapały myszy spacerując za kosiarką. W książce wyczytał, że bociany jedzą myszy polne. Są to bardzo ładne myszy, z ciemnym paseczkiem na grzbiecie. Takie myszy pojawiają się często, przed zimą, w naszych domach. Zdarzało się już jednak, że w ciągu jednej zimy, w domu Józefa, gościły myszy aż trzech różnych gatunków: domowe (najmniejsze, szare – takie same jak te, które biegają pod ławkami w kościele), polne (czyli te, którymi żywią się bociany) i wielkookie leśne (dość duże, żółtawe - z dużymi oczami i uszami). Pomimo tego, że na pierwszy rzut oka myszy tych trzech gatunków wyglądają tak samo, kiedy przyjrzymy im się uważnie dostrzeżemy, że różnice między nimi są bardzo wyraźne.

Aby dać myszom szansę, Józef z Bratem łapią je w pułapki żywołowne, a potem wypuszczają wśród drzew, z dala od domu. Tam jednak zagraża im inne niebezpieczeństwo, na przykład: kot czy ptak drapieżny, taki jak puszczyk. Spośród myszy wypuszczonych na wolność przeżyją więc tylko te, które szybko znajdą sobie bezpieczną kryjówkę.

 

***

 

- Szybko, chodźcie tu - toperz wleciał do pokoju! – woła Młodszy Brat.

Józef i Siostra natychmiast odkładają na bok zeszyty i biegną do Brata (robią to znacznie szybciej, niż wtedy, gdy Mama woła na obiad).

-         Jaki toperz ?– śmieje się Józef – to NIETOPERZ!

- NIE? – dziwi się Brat – a taki podobny do toperza.

AB 

   

* "Puszczyk" po raz drugi - jesień w przyrodzie

 

PUSZCZYKOWE

WIEŚCI

* Nasze symbole - żubr i panda

 

* Jesień - czas zmian

 

* Bartne opowieści

   

ABC

OBSERWATORA

PRZYRODY

   

* Jesienne gody

* Z przyrodą na Ty

   

LEGENDY,

GAWĘDY,

WIERSZE

   

Z GŁOWY MĄDREJ SOWY

 

 

RUSZ GŁOWĄ

 

PUSZCZYKOWA GALERIA

   

Napisz do "Puszczyka"

   
 

Adres redakcji:

Białowieski Park Narodowy

Ośrodek Edukacji Przyrodniczej

17-230 Białowieża

Park Pałacowy 5

z dopiskiem "PUSZCZYK"

tel. (0 prefix 85) 68 12 756


Powrót do strony

Białowieskiego

Parku Narodowego

 

Witryna przygotowana ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej


Białowieski  Park  Narodowy