NUMER 2

JESIEŃ 2001


Być może kiedyś opowiadała Ci je babcia? Być może poznałeś je na lekcjach w szkole? Może nie znasz ich, choć na półce w zakurzonej książce, stoją i czekają, żebyś sięgnął po nie? - Białowieskie Legendy, Gawędy i Baśnie ...opowiadają o przedziwnych zdarzeniach, które przed wieloma laty miały miejsce we wsiach i lasach Puszczy Białowieskiej, o zwierzętach i cudownych leczniczych roślinach, które spotykano w puszczańskich ostępach, o grasujących w nich zbójach, o tym jak niegdyś w zgodzie żyli ludzie i zwierzęta.

Najciekawsze z tych legend spisał w książce ,, Białowieskie opowieści’’ nauczyciel, historyk i dziennikarz - Mikołaj Hajduk, który tak mówił o nich:

 ,,Zawsze gdy odwiedzam sędziwą Puszczę Białowieską, staram się wsłuchiwać w jej odwieczny poszum. Odnoszę wówczas wrażenie, że w tym nieustannym szmerze słyszę jakąś niekończącą się opowieść w potoczystej, a nie dającej się zrozumieć mowie....

Długo gubiłem się w domysłach, ale w żaden sposób nie mogłem zrozumieć tej dziwnej gawędy. Jej tajemna treść nie dawała mi spokoju. Udałem się więc do mieszkańców owych miasteczek, siół i chutorów, które wokół Puszczy się rozsiadły. Nagabywałem ludzi starych, chętnych do pogwarek i wspominków, wypytywałem o sedno owego dziwnego poszumu. Moi rozmówcy — szczególnie mój Ojciec — chętnie opowiadali historie o czasach dawnych, niezwykłych, bajecznych.

Po latach wędrówek zgromadziłem garść tych gawęd. Niektóre z nich powstały w osadach i wsiach wokół Białowieży. Inne przywędrowały tu znad Wisły, Niemna, Dniepru, a nawet bardziej odległych stron. A teraz wszystkie w zgodzie mieszkają na stałe nad Narwią,  Narewką, Leśną, Łutownią, Pierebielą, Orlanką oraz innymi rzeczkami i rzeczułkami, które wiją się po Puszczy i jej okolicach. Żyją w pamięci ludzi, przekazywane są z ust do ust, z pokolenia na pokolenie...’’

Chcielibyśmy aby puszczańskie legendy, gawędy i baśnie nie popadły w zapomnienie, dlatego prezentujemy je w naszej gazetce!

 

Dzisiaj, jeśli potrzebujemy nowych butów, to zachodzimy do sklepu z obuwiem, wybieramy odpowiednią parę, przymierzamy, a gdy pasuje - płacimy i mamy kłopot z głowy. Inaczej wyglądało to kiedyś, powiedzmy lat temu dwieście lub trzysta. Jak? A różnie.

Królom, książętom, magnatom, kupcom i innym zamożnym ludziom szewcy szykowali wykwintne buciki z safianu czy chromu. Prostym ludziom zwykłe chodaki klecili partacze z ledwo wyprawionej skóry. Wiejski lud przeważnie sam sobie robił obuwie: z lipy albo z łozy zdzierano łyko i wyplatano zeń łapcie. I nieraz się zdarzało, że na lipę człowiek włazi bosy, a schodzi z niej obuty.

Dawno temu pewnemu osocznikowi z wioseczki, co przy samej Puszczy Białowieskiej przycupnęła, całkiem łapcie się zdeptały. Ruszył więc do Puszczy na poszukiwanie lipy.

Szedł, dookoła się rozglądał i spostrzegł, że na polance niewielka kędzierzawa lipka rośnie. Przyjrzał się jej i pomyślał:

- Młodziutka jeszcze. Szkoda jej. Niech sobie rośnie!

Na pagórku, w gęstwinie natknął się na zgrabne i wyniosłe drzewo lipowe. Popatrzył nań i zauroczony jego urodą powiedział sobie:

- Ależ cudne drzewo! Nie będę go kaleczył.

Przy starym pogorzelisku zauważył starą, grubą i dziuplawą lipę.

- Tak, ta jest w sam raz - wymiarkował i polazł na drzewo.

Nadarł łyka, przycupnął na grubym konarze, wsparł się o pień plecami i zabrał do majstrowania łapci. Plótł je tak sobie aż raptem jakaś kropla - kap! - na nos. Spojrzał osocznik na niebo - ani chmurki, ani obłoczka. Trochę się zdziwił skąd ta kropla, wzruszył ramionami i dalej sobie wyplatał. Po chwili znów kropla - pryś! - na policzek. Zerknął osocznik na liście - czy to czasem nie opada rosa? Jednak wokół listowie było suche. Jeszcze bardziej się zdziwił, ale zajęcia nie przerwał. Poplótł jeszcze trochę a kropla - chlap! - na rękę. Przyjrzał się jej - czysta, powąchał - miodem pachnie, spróbował smaku:

- Miód, prawdziwy miód! - zawołał.

Podniósł się, uważnie przyjrzał lipowemu pniu i kilka metrów wyżej dostrzegł otwór, a wokół niego wijące się pszczoły.

- Aha! To stamtąd kropi miodowy deszcz! - ucieszył się.

Porzucił więc osocznik wyplatanie łapci, wyżej na drzewo się wdrapał, zajrzał do dziury - a tam wielka dziupla calusieńka miodowym plastrem wypełniona. Spróbował sięgnąć ręka - głęboko. I choć ostro zemdliły pszczoły, wydobył zza pasa siekierę i poszerzył otwór w spróchniałym pniu. Przechylił się do dziupli, ale .stracił równowagę j -buch! - do środka. A tam plaster był tylko z wierzchu, zaś pod nim - pełniutka dziupla czystego miodu, który gromadził się tam przez kilkanaście lat.

Czerpał osocznik pełnymi garściami miód i łykał wielkimi haustami, bo pszczoły cięły srodze. Nawet nie spostrzegł, że nogi coraz bardziej grzęzną w tym miodzie. Raptem woskowy plaster się załamał i łakomczuch wpadł w miód po sama brodę. Łaska losu jedna noga oparła się na jakimś sęku, bo inaczej utonąłby w tej pachnącej słodkości.

Miód jednak był gęsty i grząski, a ściany dziupli gładkie i nie znalazło się nic, za co można by było się chwycić. „Całe szczęście, kawałkiem plastra głowę mi przykryło, bo pszczoły zagryzłyby na śmierć - pomyślał osocznik. - Ale radość to niewielka, bo chyba w tej słodkiej łaźni będzie mój grób".

I w krzyk:

- Ratunku! - wrzasnął na całe gardło.

Wołanie w dziupli, jak w beczce zadudniło, a na zewnątrz w Puszczy nie słychać go wcale. Zresztą, kto mógł się nadarzyć w tym odludziu? Krzyczał więc niefortunny łakomczuch, zanim głos stracił, ale bez pożytku. W odezwie tylko pszczoły jeszcze donośniej zahuczały.

Rój wiadomo, nie tyle od krzyku, ile od tego, że do gniazda nieproszony gość się zwalił, nie na żarty się wzburzył. Zwinął się w trąbę nad, lipą jak gdyby się naradzał, jak się z dziupli pozbyć intruza.

Zauważył go niedźwiedź, co w pobliskich zaroślach malinami głód opędzał. Porzucił przeto kwaśne jagody i pohycał do lipy. Powęszył z jednej strony, powęszył z drugiej i wdrapał się na drzewo. Dopadł dziupli i gdy zmiarkował, że miód w niej dość głęboki, zsunął się tam, lecz nie przodem a tyłem. Obiema przednimi łapami chwycił za krawędź dziupli, jedną tylną oparł na głowie osocznika, a drugą w miodzie zanurzył, podniósł do pyska i łapczywie zlizywał słodycz.

Raczył się tak niedźwiedź dość długo i miodu w dziupli wyraźnie zaczęło ubywać. Pod ciężarem zwierza osocznik zachłystywał się. „Byłem w nieszczęściu - pomyślał - a teraz i niedola zwaliła mi się na głowę". I wówczas wpadł na zbawczy pomysł. Ostrożnie wydobył z miodu ręce i cap! - niedźwiedzia za nogę. Przerażone zwierzę z całej mocy szarpnęło się z dziupli, aż lipa zatrzeszczała.

Wyskoczył niedźwiedź i człowieka ze sobą wyciągnął.

Kiedy osocznik znalazł się poza dziuplą, wypuścił z rąk zbawczą łapę, a zwierzę, czmychnęło w zarośla i ślad po nim zaginął.

Niedoszły topielec oparł się o pień i westchnął głęboko, wciąż nie wierząc w swe niezwyczajne uratowanie. A kiedy oprzytomniał, zaczął zlizywać miód ze swego ciała. Co liźnie to i splunie ta pachnąca słodycz wydawała mu się gorzka jak piołun i wstrętna jak najgorsza obrzydliwość. Wreszcie jako tako się otarł i podreptał do domu boso, bo i nowych łapci mu się odechciała.

Mikołaj Hajduk

 

A może Ty słyszałeś jakąś ciekawą legendę którą chciałbyś opowiedzieć swoim kolegom. Jeśli tak napisz ją na kartce i przyślij na adres redakcji ,,Puszczyka’’.

 

W kąciku literackim, w pierwszym numerze ,,Puszczyka’’, zaprezentowaliśmy Wam, jak przyrodę w okresie lata, opisuje w swoich wierszach znany białowieski poeta - Borys Russko. Dziś prezentujemy jesienną przyrodę w wierszach różnych osób. Dowiecie się z nich jakie zmiany zachodzą jesienią w przyrodzie:

 

Na polu i na łące:

 

Wiadereczko rosy

Ostronose osy

pora zbierać rosę.

Słonko wstało już,

łąka z rosą tuż.

Wyostrzone kosy

traw zielone kłosy

już czekają was.

Nadszedł zbiorów czas.

Wybiegajcie z domków boso,

zdrowo boso zbierać rosę,

do fartuszka kłaść.

Cenna każda garść.

A gdy przyjdzie skwar,

wiadereczko z rosą

najcenniejszy dar.

Borys Russko

  

Także i my uważnie obserwowaliśmy jesień i próbowaliśmy utrwalić ją w strofach wierszy:

Początek jesieni

Trawy powoli ubierają się w barwy jesieni

Ale słońce jeszcze świeci wesoło

Ale kwiaty jeszcze kwitną radośnie

Przetykam nimi bukiet suchych traw

Na drzewie jarzębina zazdrosna

Krzyczy, że już dojrzała...

Monika Kurzawa

 

W parku:

 Na jesiennej alei

Kolorowe liście szeleszczą pod butami,

Kolorowe liście cieszą nasze oczy,

A drzewa puste - zawiedzione są i smutne,

że ich liście znowu opadły.

Monika Kurzawa

  

W lesie:

Jesienny las

Gdy chodzę po lesie

Spoglądam ku górze

Ukazują mi się

Kolorowe obłoki

Nie to drzewa

Korony złotych drzew

Z których spadają

Różnobarwne liście

W tym oto gęstym lesie

Panuje złota jesień

Jeszcze zielony mech pod stopami

Na którym rosną owoce jesieni

Bo w tym właśnie lesie

Gdzie panuje piękna kolorowa jesień

Chodzę i patrzę ku górze

Na korony drzew

Płynące jak obłoki

Na tym oto właśnie

Niebie wysokim

Diana Gryc

Gimnazjum w Narewce, klasa Ia

 

i co dzieje się na świecie:

Co roku we wrześniu - u schyłku lata lub na początku jesieni, jednocześnie w ponad stu krajach, odbywa się akcja ,, Sprzątanie świata’’. Uczestniczą w niej miliony osób na całym świecie. W tym roku hasłem przewodnim akcji było likwidowanie dzikich wysypisk.

Do dbania o nasze środowisko i jego ochrony przed zanieczyszczeniem, w swoim wierszu pt.: ,,Świat’’, nawołuje Basia Sawicka z Narewki:

 

Świat

Spójrzcie na nasz kraj

Na ulice, lasy, domy

Spójrzcie jaki piękny świat

Gdy jest cały zielony

 

Więc na ziemię uważajmy

I zaśmiecać jej nie dajmy

Niech wody zawsze będą przejrzyste

A powietrze dookoła czyste

Barbara Sawicka

Szkoła Podstawowa w Narewce, klasa Va

 

W kąciku literackim prezentujemy dziś wiersze Waszych koleżanek: Diany Gryc i Basi Sawickiej. Dwa lata temu każda z dziewczynek, za swój wiersz, zajęła III miejsce w Ogólnoszkolnym Konkursie Poetyckim ,,Ekologia w Poezji’, organizowanym, co roku przez nauczycieli ze Szkoły Podstawowej i Gimnazjum w Narewce. Także i my postanowiliśmy wyróżnić dziewczynki i przyznaliśmy im nagrody książkowe, które prześlemy pocztą. 

 

Mamy nadzieję, że w następnym numerze ,, Puszczyka’’ będziemy mogli zamieścić więcej Waszych przyrodniczych wierszy. Zachęcamy Was więc gorąco, abyście przysyłali je na adres naszej redakcji. Pamiętajcie o tym, aby pod wierszem podać swoje imię i nazwisko, adres zamieszkania, wiek, a także szkołę i klasę, w której się uczycie.

   

* "Puszczyk" po raz drugi - jesień w przyrodzie

 

PUSZCZYKOWE

WIEŚCI

* Nasze symbole - żubr i panda

 

* Jesień - czas zmian

 

* Bartne opowieści

   

ABC

OBSERWATORA

PRZYRODY

   

* Jesienne gody

* Z przyrodą na Ty

   

LEGENDY,

GAWĘDY,

WIERSZE

   

Z GŁOWY MĄDREJ SOWY

 

 

RUSZ GŁOWĄ

 

PUSZCZYKOWA GALERIA

   

Napisz do "Puszczyka"

   
 

Adres redakcji:

Białowieski Park Narodowy

Ośrodek Edukacji Przyrodniczej

17-230 Białowieża

Park Pałacowy 5

z dopiskiem "PUSZCZYK"

tel. (0 prefix 85) 68 12 756


Powrót do strony

Białowieskiego

Parku Narodowego

 

Witryna przygotowana ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej


Białowieski  Park  Narodowy