NUMER 5

ZIMA - WIOSNA 2003


Kochani, znacie takie widoki? Jedziecie sobie z rodzicami, albo sami, przez wioskę; a tu na jednej ławeczce siedzą ludziska i patrzą, kilkaset metrów dalej następna ławeczka i kolejna grupka bacznie Wam się przygląda. Czasem to wręcz na oczach obgadują. Dlaczego? O, leniuchy! Po co tak siedzą i marnują czas? A w ogóle, to oni chyba kultury nie mają.

Pewnie, że siedząc na ławeczkach plotkują ile wlezie. A powiedzcie mi, kto nie plotkuje. W Białowieży jest takie powiedzenie: jak Jerzy, co w jednym końcu mieszka rano zakaszle, to po południu jego kuzyn, który na drugim końcu osady ma dom przyleci sprawdzić, czy ów Jerzy jeszcze żyje… No, więc, przekazują sobie informacje, często je wyolbrzymiają, zapewne po to, by samą wiadomość uczynić atrakcyjniejszą. A przy okazji, że tak siedzą na tych ławeczkach to obserwują otoczenie: żaden obcy nie przejdzie przez ich wieś nie zauważony. Można powiedzieć, że ludzie siedzący na ławeczkach intensywnie pracują.

 Ja, zapewniam Was, że robią to z kulturą. Więcej, z bardzo dobrą kulturą. I starą jak nasz świat. Bo ustne wymienianie się informacjami to najstarsza tradycja na tym świecie.

 Kiedyś, spotykano się nie tylko po to, by plotkować. Na ławeczkach wymieniano się doświadczeniem, naradzano. Przekazywano sobie wiedzę. Przecież nie zawsze znano radio, TV, a kto kiedyś umiał czytać? Może jeden szczęśliwiec w wiosce. A i tego nie zawsze stać było na kupno gazety, nie mówiąc już o książce.

Jednak wiedzieć chcieli wszyscy. Wspólne przesiadywanie zaspokajało tą potrzebę. Zimą odwiedzano się w domach, ale jak tylko śniegi schodziły i robiło się cieplej zaraz też zaludniały się ławeczki ustawiane przed chatami od strony drogi. Zasiadano na nich po wykonaniu domowych obowiązków. Szczególnie tętniły życiem w niedziele i dni świąteczne.

Istotą tego zjawiska było to, że przekazywana w ten sposób wiedza była na bieżąco weryfikowana, czyli sprawdzana. Jak komuś nie pomógł dziurawiec na ból brzucha, to szybko szukano następnej recepty. Ze szczególną uwagą i szacunkiem słuchano najstarszego, najbardziej doświadczonego człowieka. Był autorytetem. To on decydował, wydawał sądy, wyrażał opinię, kształtował gusty. Ważne było też to, że ludzie rozmawiając ze sobą nie ukrywali prawdziwych intencji, świadomie nie czynili sobie krzywdy. Wynikało to z szacunku do sąsiada.

Każda rodzina była odrębnym światem mającym swoje zwyczaje, kilka rodzin tworzyło najbliższe sąsiedztwo. Te z kolei składały się na osadę, wioskę. Sąsiednie miejscowości tworzyły okolicę, które miały swoje odrębne obyczaje, obrzędy. Stąd mamy dziś określenie „okolice Puszczy Białowieskiej”.

Przez wieki mieszkający tu ludzie, zależni od tego samego właściciela ziemi, mogli liczyć tylko na siebie. I na sąsiada. To kształtowało poczucie wspólnoty, ustalało normy obyczajowe, czyli zasady postępowania przestrzegane przez wszystkich.

Takimi normami obyczajowymi było traktowanie sąsiada jak kogoś bliskiego, okazywanie mu szacunku, czyli grzeczności, pomocy i gościnności. Troski, choroby, ale i radości, które spadały na rodzinę sąsiada za chwilę mogły przydarzyć się i nam. Ufano, że ja pomogę tobie, a ty pomożesz mnie. W życiu grupy ludzi bywały chwile, gdy poczucie wspólnoty dawało się odczuć silniej niż zazwyczaj. Był to czas klęsk losowych, żniw. Siedząc na ławeczkach uradzano komu i kiedy pomóc.

Poza relacjonowaniem najświeższych wydarzeń z okolicy przekazywano z pokolenia na pokolenie wiele dawnych opowieści, zwyczajów, śpiewano. I tu była już pełna ławkowa demokracja: każdy mówił co chciał.

A z tym śpiewaniem to też ciekawa historia: tylko u nas na Podlasiu można jeszcze czasem usłyszeć archaiczny sposób śpiewania nazywany śpiewaniem białym głosem. To taki śpiew, jaki wydobywa się z otwartego gardła, gdy dwie, trzy śpiewające osoby robią hałas większy niż kilkudziesięciu osobowy chór... 

I tu mamy zagadkę: dlaczego tak śpiewano? Czy chodziło o to, by jeden koniec wsi śpiewał donośniej niż konkurencja z drugiego końca? Czy ćwiczono w ten sposób głos, który w wielkiej Puszczy był podstawowym narzędziem komunikacji? A może ten wyjątkowy relikt prastarej kultury zachował się tylko dzięki temu, że tu na Podlasiu ludzie lubili posiedzieć sobie na ławkach?

EMK

* Podsumowanie roku Puszczy Białowieskiej

 

PUSZCZYKOWE

WIEŚCI

* Wspomnienia z wakacji

 

* Nowe grono czytelników

   

ABC

OBSERWATORA

PRZYRODY

   

* Nie dać się zimie

 

* Zgrana para, czyli związek jemioły z jemiołuszką

 

* Przyjaźń z Gackiem wielkouchem

 

* Pomagamy naszym Płazom

 

* KONKURS PLASTYCZNY

 

* Wędrówki w poszukiwaniu wiosny

   

Z KUFERKA

BABUNI

   
* Dlaczego na wsiach stawiano ławeczki
   

LEGENDY,

GAWĘDY,

WIERSZE

   

* Wiersze o zimie i wiośnie

   

RUSZ GŁOWĄ

   

Z GŁOWY MĄDREJ SOWY

   

PUSZCZYKOWA GALERIA

   

Napisz do "Puszczyka"

   

Księga Gości

   

Komentarze

   
 

Adres redakcji:

Białowieski Park Narodowy

Ośrodek Edukacji Przyrodniczej

17-230 Białowieża

Park Pałacowy 5

z dopiskiem "PUSZCZYK"

tel. (0 prefix 85) 68 12 756


Powrót do strony

Białowieskiego

Parku Narodowego

   

 


Białowieski  Park  Narodowy